Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash

IRP POLECA : INFORMACJE Z RYNKU PRACY


LIPIEC 2010 r.
Minister Michał Boni o rynku pracy, outplacemencie i zatrudnieniu młodych
www.bezrobocie.org.pl

O prognozach dla rynku pracy w Polsce, roli projektów outplacementowych w rozwiązywaniu problemów z zatrudnieniem oraz o trudnym przejściu młodych ludzi z edukacji do pierwszej pracy mówi Minister Michał Boni, szef Zespołu Doradców Strategicznych premiera Donalda Tuska.

Wypowiedź Ministra Michała Boniego z seminarium pt. „Outplacement w dobie kryzysu”, które odbyło się 25 marca 2010 r.
(na podstawie zarejestrowanego fragmentu wypowiedzi).
Relacja z seminarium

Prognozy dla sytuacji na rynku pracy

Jest kilka hipotez dotyczących zmian na rynku pracy związanych z kondycją gospodarki. Niektóre z nich mówią o wyjściu z kryzysu, a co za tym idzie wzroście zatrudnienia. Ale jest też hipoteza bardziej pesymistyczna, przedstawiająca się następująco: przedsiębiorstwa przetrwały główne uderzenie kryzysu, teraz myślą o rozwoju. W związku z tym muszą budować swoją przewagę, konkurencyjność. Zaczynają sprawdzać narzędzia konieczne do budowania konkurencyjnośći – dostęp do kredytu jest, ale bywa, że ograniczony, zasoby własne są, ale zdarza się, że także ograniczone.

Możemy wrócić do trendu polegającego na tym, że przewaga konkurencyjności przedsiębiorstw budowana jest na redukcji kosztowej. To, co zostało nazwane przez panią Ilonę Gosk oszczędzaniem pracowników (ograniczenie lub rezygnacja z redukcji zatrudnienia w oczekiwaniu na zmianę koniunktury, obserwowana w 2009 roku – przypis redakcji), może wcale nie wystąpić w roku 2010. Rozwijająca się gospodarka może spowodować wzrost bezrobocia związany z redukcją pracowników. My dzisiaj tego nie wiemy, bo ani styczeń ani luty nam tego jeszcze nie pokazują.

Skądinąd bardzo wiarygodne prognozy Manpower pokazują, że jesteśmy na fali wzrostu. Po całym 2009 roku prognoza Manpower-a na drugi kwartał 2010 roku po raz pierwszy od sześciu kwartałów pokazuje również prognozę wzrostu zatrudnienia w produkcji przemysłowej, czego do tej pory nie było. Ta prognoza jest pozytywna. Ale może się okazać, że scenariusz będzie bardziej negatywny i musimy być na to w jakiejś mierze gotowi.

Niemniej jednak, analizując sytuację na rynku pracy, trzeba powiedzieć, że dynamika napływu do bezrobocia od wielkiego uderzenia w styczniu 2009 roku teraz cały czas maleje. A dynamika odpływu zaczyna rosnąć i rośnie też od kilku miesięcy.

Istnieje korelacja między tempem wzrostu gospodarczego a sytuacją na rynku pracy. I wtedy, kiedy Polska będzie miała wzrost gospodarczy, załóżmy, w roku 2010 między 2,5 a 3%, co jest prognozowane i przez Komisję Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz szereg różnych instytucji, to w stosunku do tego wyniku 1,7% za rok 2009, można prognozować, że bezrobocie nie powinno radykalnie wzrosnąć, a zatrudnienie powinno na pewnym poziomie się utrzymać.

Ale mogą wystąpić różne czynniki. Pierwszy kwartał będziemy mieli w sensie ekonomicznym gorszy. Mieliśmy o wiele lepsze prognozy na ten czas. Zima zahamowała jednak prace w budownictwie, szereg prac inwestycyjnych. Pierwszy kwartał w stosunku do prognoz będzie ewidentnie gorszy.

Takie zatem są prognozy – fenomen polskiego rynku pracy, większa dynamika, brak zjawisk katastrofalnych budujących długotrwałe bezrobocie itd. – perspektywa jest nie najgorsza, ale przy wychodzeniu z kryzysu bezrobocie może przejściowo na ten czas wzrosnąć ze względu na wybory, strategie przedsiębiorstw, redukujące koszty i poprzez tę redukcję kosztową budujące swoje przewagi konkurencyjne na rynku.

Rola outplacementu w czasie kryzysu

Jaka rola w takim czasie jest dla takich działań jak zwolnienia monitorowane, jak outplacement różnego typu? Otóż moim zdaniem – kluczowa, bo to czas, w którym tego typu narzędzia zwiększają dynamikę na rynku pracy, pozwalając szybciej i sprawniej przemieścić się z jednego miejsca pracy do drugiego – to kluczowe narzędzie.

I z punktu widzenia wydatków publicznych, jest najmniej kosztowne. Bo jeśli inwestujemy w bezrobotnego, który już jest bezrobotny, musimy go przeszkolić, żeby zwiększyć jego potencjał odzyskania pracy – to jest zasiłek, są koszty szkolenia, jest próba jego aktywizacji.

Jeśli prowadzimy zwolnienia monitorowane w formie outplacementu i różnych jego postaci, to też oczywiście inwestujemy jakieś środki, ich koszt relatywnie do poszczególnych pojedynczych narzędzi może być wyższy, ale uzyskiwany efekt w postaci szybszego uzyskania pracy jest lepszy za niższe relatywnie pieniądze. Stąd wydaje się to niesłychanie istotne, właśnie w takim czasie, dynamizowania sytuacji na rynku pracy.

Po drugie, jesteśmy dwa dni z Panią Minister (Czesławą Ostrowską – przypis redakcji) po rozmowach z przemysłem zbrojeniowym, gdzie zapowiedziano kolejne redukcje. Jednak na przeciwko nas siedzą już związkowcy i rozmawiamy o tym, jak tu uruchomić określone narzędzia, żeby z jednego miejsca pracy przenieść ich do drugiego. Pani Minister ostudziła te wszystkie oczekiwania, że będą dostawali jakiś zasiłek, jakieś dodatkowe, socjalne ekstra wsparcie.

Mamy więc narzędzia Funduszu Pracy, Europejskiego Funduszu Społecznego i mamy, dzięki aktywności Ministerstwa Rozwoju Regionalnego i przeprowadzeniu całej instrukcji technik uruchomienia operacyjnych działań i procedur, także możliwość skorzystania z tego narzędzia związanego z funduszem dostosowania globalizacyjnego. Akurat w przypadku Huty Stalowa Wola w najbliższych dniach uruchamiamy trzecie narzędzie. Tu trzeba zaangażować środki krajowe z Funduszu Pracy, ale część z nich jest do odzyskania z Europejskiego Funduszu Dostosowań Globalizacyjnych po spełnieniu określonych warunków. I wydaje się, że tutaj również można by było budować projekty outplacementowe, projekty, w których od razu zakłada się to zwolnienie monitorowane.

W związku z tym podkreśliłbym to co pani minister Ostrowska powiedziała – że to jest narzędzie, które wspiera flexicurity i że w ogóle polityka zmiany pozycji na rynku pracy jest kluczowym czynnikiem na dzisiaj. I outplacement temu służy.

Wyzwania strukturalne dla polskiego rynku pracy

Mówiąc o prognozach, mówiąc o hipotezach, tej jaśniejszej i tej bardziej czarnej, mówiąc o roli outplacementu, chcę jeszcze powiedzieć o kilku wyzwaniach o charakterze strukturalnym, które wydają się istotne.

Pierwsze: przy wskaźniku zatrudnienia 60% Polska nie uniesie swojego potencjalnego rozwoju. Musimy mieć więcej pracujących, większą bazę podatkową; stąd wysiłek, żeby wskaźnik zatrudnienia rósł; uruchomienie rezerw. Czyli: dłuższa aktywność zawodowa (to już się powoli dzieje), większa aktywność zawodowa kobiet. Różne rozwiązania te były dyskutowane na Radzie Ministrów w ostatnim tygodniu – pomysły związane z tym, żeby powstały żłobki, klubiki dla dzieci, żeby przedsiębiorstwa objęte były pewnym typem ulgi dla zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Moim zdaniem utrzymanie aktywności zawodowej kobiet jest z demograficznego punktu widzenia niesłychanie istotne i tu jest rezerwa.

Rezerwą jest też dalsza realizacja programu 50+. Ten i poprzedni rok już pokazują, że narzędzia, które zostały uruchomione pozwoliły na to, że starsi, którzy zwykle od 1989 roku jako pierwsi byli wypychani z rynku pracy, teraz o wiele częściej zostają, bo też nie ma takiej łatwości ich wypchnięcia na wcześniejszą emeryturę.

Chcę powiedzieć o zjawisku, które moim zdaniem zaczyna być niepokojące, na które powinniśmy zwracać uwagę w o wiele większej niż dotychczas skali. Chodzi o problemem transferu z edukacji na rynek pracy.

Z tym wiążą się co najmniej dwa zjawiska społeczne: pierwsze to coś, co nazywamy syndromem 25-latka. Badania różnego typu pokazują, że mamy dziś do czynienia z bardzo dużym problemem społecznym osób, które są w fazie kończenia procesu edukacji. Mamy wysoki wskaźnik skolaryzacji na poziomie wyższym i bardzo często dotyczy to osób na ostatnim roku studiów. Lęk przed podjęciem pracy, niska samoocena związana z tym, że studia dają jednak niskie kompetencje praktyczne w bardzo wielu dziedzinach. Jest tu potrzebna pomoc, jakiś rodzaj outplacementu. Dalej obawa przed sytuacją życiową, niejasność co do sytuacji rodzinnej. Te wszystkie obawy powodują, że jeżeli spojrzycie Państwo na statystyki chorób o charakterze somatyczno-psychicznym, to wskaźnik wzrostu zachorowań w tym obszarze w grupie 25-30 lat jest w tej chwili największy.

Z jednej strony mamy dużą część młodego pokolenia, która energicznie, twardo startuje i sporą część, która nie za bardzo wie jak wystartować – ucieka w lęk, obawę, chorobę psychiczną, późny start zawodowy. Co zrobić z edukacją, żeby dawała więcej praktycznych umiejętności? Co zrobić ze startem zawodowym? Mamy w tym roku, dzięki przezorności Ministerstwa Pracy specjalny projekt – 300 milionów zł więcej z Funduszu Pracy na takie dodatkowe aktywizowanie ludzi młodych startujących na rynku pracy.

Przeprowadziliśmy analizę rynku pierwszych prac, która odpowiada na pytanie, jak wyglądają warunki startu zawodowego. Jeśli spojrzymy na okres 2000-2009 to można powiedzieć, że średnio o 6 do 8 miesięcy obniżył się moment startu zawodowego. Dla kobiet on się obniżył nawet więcej o prawie 9 do 12 miesięcy.

W 2009 mimo wszystko łatwiej było wystartować po zakończeniu nauki. Analizowaliśmy miejsca, gdzie młode osoby znajdują pierwsze zatrudnienie. Kilka dni temu skończyliśmy analizy oparte o dane GUS. Wynika z nich, że tak na dobrą sprawę przeszło 60% tzw. pierwszych prac pojawia się w Warszawie. Na kolejnym miejscu jest Kraków, dalej Wrocław i Poznań. Czyli ewidentna dominacja dużych miast. Bardzo dużo młodych ludzi nie ma żadnej szansy w swoich małych miejscowościach, szczególnie w powiatach województwa warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, lubelskiego, świętokrzyskiego i podkarpackiego, klasycznie – Polska Wschodnia. Wtedy pojawia się problem migracyjny i mówimy: fantastycznie, są mobilni. Ale mają jakieś wykształcenie, umiejętności i opuszczają swój rodzinny rynek pracy.

Te problemy – syndrom 25-latka, problem transferu edukacja – rynek pracy, ujawniają kolejne kwestie: będziemy mieli opróżnianie, oczyszczanie lokalnych rynków pracy z zasobów młodych, mobilnych, nieźle wykształconych osób, które będą przenosić się do dużych aglomeracji, tam, gdzie siły rozwojowe są o wiele większe. To są naturalne wybory ludzi. Pytanie, jak uruchamiać potencjały rozwojowe w tamtych miejscowościach, także poprzez politykę regionalną, politykę rynku pracy skorelowaną z tą polityką regionalną, tak żebyśmy nagle, w ciągu najbliższych 5-10 lat, nie mieli sytuacji, że na tych rynkach pracy zostaną sami starsi. Z punktu widzenia demografii, potencjału rozwojowego tych terenów nie będzie to dobre.

Trzeba sobie też jasno uświadomić, że dalej wynagrodzenia 15-17% osób startujących są na poziomie płacy minimalnej, chociaż w ciągu ostatnich 8-9 lat start zawodowy jest związany z rosnącym pierwszym wynagrodzeniem. Z drugiej strony musimy oczywiście pamiętać, że bardzo często są to zatrudnienia, które niekiedy się nazywa zatrudnieniami ryzykownymi, czyli zatrudnienie na czas określony albo w innych, niekonwencjonalnych formach pracy. Mówię o tym tak dużo, bo uważam, że w perspektywie nadchodzących kilku lat problem startu życiowo-zawodowego młodych ludzi będzie jednym z najistotniejszych wyzwań. Jeśli możemy uruchomić tutaj różne działania, także związane z outplacementem, to moim zdaniem byłoby to bardzo pomocne i pożyteczne.

Te zjawiska rzutują jeszcze na inne procesy, mianowicie rośnie liczba, tak zwanych gniazdowników. Współczesna socjologia używa tego określenia wobec osób, które są dorosłe, ale mieszkają z rodzicami. Średnio mamy w całej populacji, ze względu na sytuację w mieszkalnictwie, dosyć duży wskaźnik tego gniazdownictwa, to jest około 20%. Zrobiliśmy analizę, która pokazuje, że w przedziale wiekowym 20-24 lata 83% populacji mieszka ze swoimi rodzicami. Na świecie o wiele wcześniej buduje się tę samodzielność. Nie mówiąc o tym, że wskaźnik łączenia zatrudnienia i edukacji w wieku lat 20-23, czyli do tego 25 roku życia, jest też na świecie o wiele większy. Mieszkanie z rodzicami, ta podstawa do bycia gniazdownikiem w grupie wiekowej 25-29 lat wynosi 57,5%, dopiero po 30 roku życia – 28%. To się wiąże z tym, że zawieramy później małżeństwa, czy wchodzimy w związki partnerskie itd. Skala tego zjawiska szczególnie wśród mężczyzn rośnie.

Czym się to zjawisko charakteryzuje? Zwiększa ono potencjał bierności na rynku pracy. To są obserwacje z wielu krajów. Gniazdownik, ze względu na to, że nie podejmuje własnej odpowiedzialności, ma o wiele mniejsze aspiracje zawodowe, pracuje dorywczo, w pracach niższej jakości, mniej mu zależy na śrubowaniu wynagrodzeń. Nie chcę przez to powiedzieć, że wszyscy mamy zabić własne przyjemności życiowe po to tylko, żeby pracować, pracować i więcej zarabiać. Niemniej jednak, jak Państwo spojrzycie na pewne grupy pracowników mało ambitnych, to bardzo często mówią oni, że w domu mają wszystko. Zjawisko gniazdownictwa jest istotne – ono rzutuje na procesy demograficzne, bo zasiedziały gniazdownik nie ma specjalnych chęci uczestniczyć w wielkim i potrzebnym nam wszystkim wzroście wskaźnika dzietności.

Dlaczego mówię o rzeczach kulturowych i społecznych? Bo wydaje mi się, że programy outplacementowe realizowane także przez organizacje pozarządowe mogą zawierać nie tylko prostą ofertę dopasowania się do rynku pracy, ale zaadresowaną do niektórych grup ofertą mogłyby pomagać w dopasowaniu się do wymogów życia w określonym środowisku. A jeśli myślimy o outplacemencie, takim od edukacji do pracy dla osób niepełnosprawnych, bo takie też są możliwe, to nie chodzi tylko o to, aby znaleźli oni jakąś pracę, ale żeby znaleźli pracę, która będzie dalej rozwijała i budowała ich potencjał. Ten czynnik społeczny, ten czynnik humanistyczny jest istotny.

Dlaczego o tym mówimy? Bo po 20 latach, kiedy mówiliśmy o rynku pracy wyłącznie w kategoriach: jak najmniej bezrobotnych, pieniądze, nakłady, narzędzia itd., pora jest, mając jednak niższe wskaźniki bezrobocia i rosnący wskaźnik zatrudnienia, patrzeć na politykę rynku pracy jako na element pewnej szerszej polityki rozwoju i budowania, poprawiania jakości życia.

Ważne jest, czy w programie outlacementowym kierujemy kogoś do jakiejkolwiek roboty po to, żeby odhaczyć, że znalazł pracę, czy kierujemy go do pracy, która buduje w nim potencjał do usamodzielnienia i znalezienia się na ścieżce rozwoju i później już samodzielnego przechodzenia do kolejnej pracy.

Na to chciałem zwrócić Państwa uwagę, ponieważ uważam, że polski rynek pracy wchodzi w zupełnie nową fazę, zarówno ze względów demograficznych, ale także ze względu na narzędzia, ze względu na umiejętności, jakie mają służby zatrudnienia, ze względu na środki. Po raz pierwszy w tych warunkach kryzysowych nie jest tak, jak bywało w latach 1992-1993, czy w latach 1999-2001, kiedy rosło bezrobocie, a my mówiliśmy: nie mamy pieniędzy na działania. Teraz mamy pieniądze, mamy dobrze zidentyfikowane procesy i kwestia polega tylko na tym, żebyśmy umieli w polityce rynku pracy, w stosunku do procesów społecznych i rozwojowych, które zachodzą, spojrzeć 2-3 do 5 lat do przodu. Stąd ten syndrom 25-latka, transferu edukacja – rynek pracy wydają się tak bardzo znaczące.

http://bezrobocie.org.pl/x/574776


POWRÓT DO NOWOŚCI


SERWIS WEWNĘTRZNY | © INSTYTUT RYNKU PRACY - FUNDACJA NOWY STAW | © WEBMASTER: STUDIO EM . .