|
Chcemy pracować tak długo, jak to będzie możliwe, bez względu na wiek. Tak na pytanie GUS odpowiada co trzeci Polak po pięćdziesiątce Zdaniem ekspertów oznacza to, że Polacy zaczynają podejmować racjonalne decyzje emerytalne. Nowy system emerytalny premiuje tych, którzy pracują dłużej. Z informacji, zebranych przez GUS, wynika, że wśród obecnych 50-letnich i starszych Polaków nie ma większej chęci do jak najwcześniejszego przechodzenia na emeryturę. Co trzecia osoba planuje pracować tak długo, jak będzie to możliwe, a co ósma zamierza zostać w pracy nawet po ukończeniu 65 lat. - Teraz wciąż niestety ludzie uciekają na emeryturę najszybciej jak to jest możliwe - martwi się Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan. - Jakieś 20 procent deklaruje, że będzie pracowało dłużej. Zachowania się zmieniają Ekspert konfederacji ma nadzieję, że na zmianę zachowań Polaków wpływ będą miały trzy czynniki. - Po pierwsze, zmienia się sytuacja na rynku pracy, mamy coraz mniejsze bezrobocie, a starsi pracownicy są poszukiwani. Po drugie, w najbliższych latach będzie coraz więcej starszych ludzi, a coraz mniej młodych, więc tym bardziej doświadczeni pracownicy będą cenni. I po trzecie, ludzie zauważą, że opłaca im się pracować dłużej, bo dostaną wtedy wyższe emerytury - wylicza Jeremi Mordasewicz. Z badania GUS wynika, że nadal co piąta osoba zamierza skończyć pracę zawodową natychmiast, gdy osiągnie wiek emerytalny. Jednak połowa z nich deklaruje, że nadal będzie chciała pracować. - Ludzie chcą mieć prawo do emerytury, ale to nie znaczy, że natychmiast z niego skorzystają - tłumaczy Aleksandra Wiktorow, były prezes ZUS. - Wiele osób, gdy osiąga wiek emerytalny, prosi o naliczenie im emerytury, ale na nią nie przechodzi. Szczególnie jest to widoczne w momentach, gdy mają się zmieniać przepisy emerytalne. Ludzie wolą się zabezpieczyć i mieć wyliczoną emeryturę. Ci, którzy na nią się nie decydują, ciągle pracują i co jakiś czas proszą o ponowne przeliczenie świadczenia. Z danych GUS wynika, że teraz ok. 400 tysięcy osób może mieć emeryturę, ale jej nie ma. Połowa z nich pracuje. - Naprawdę co innego jest mieć prawo do emerytury, a co innego z niego korzystać - przekonuje Aleksandra Wiktorow. Według niej coraz więcej osób zaczyna rozumieć, że opłaca im się dłużej pracować. Dodatkowo pomocne w podejmowaniu decyzji jest to, że pracodawcy coraz częściej oferują starszym osobom legalną pracę. Opłaca się poczekać Pewne jest, że każdy kto zdecyduje się dłużej pracować, tylko na tym zyska. Każdy kolejny rok pracy przynosi bowiem wyższe świadczenie. Zwłaszcza jeśli osoba oszczędza na starość w nowym systemie wprowadzonym w 1999 r., czyli w I i II filarze (ZUS i OFE). Pokazują to wyliczenia dr Anny Ruzik, eksperta Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych. W wyliczeniach zostało przyjęte, że emerytura, do której ta osoba jest uprawniona w wieku 60 lat, równa jest kwocie x. W nowym systemie x otrzymuje się w uproszczeniu przez podzielenie kapitału zgromadzonego w I i II filarze przez średnie dalszego trwania życia kobiet i mężczyzn w wieku 60 lat. Z wyliczeń wynika, że gdy osoba zakończy karierę zawodową rok później, w wieku 61 lat, jej miesięczna emerytura przyrośnie już o 5,8 proc. Gdy przejdzie na emeryturę w wieku 62 lat - o 5,9 proc. itd. - Opóźnienie przejścia na emeryturę o rok spowoduje zwiększenie miesięcznej emerytury z dwóch powodów. Po pierwsze, składki wpłacane do ZUS i otwartego funduszu emerytalnego będą dłużej pracowały, po drugie, oczekiwane dalsze trwanie życia w wieku 61 lat jest niższe niż w wieku 60 lat - mówi Anna Ruzik. Nowy lepszy od starego W starym systemie emerytalnym x zależy od stażu pracy i zarobków. Jeśli ktoś, kto kończy właśnie karierę zawodową, pobierał cały czas, a przynajmniej dziesięć lat przed przejściem na emeryturę przeciętne wynagrodzenie, z każdym rokiem pracy jego miesięczna emerytura zwiększać się będzie o iloczyn 1,3 proc. i przeciętnej płacy. I jeśli w nowym systemie 61-latek ma emeryturę wyższą o 5,8 proc. od 60-latka, w starym systemie jest to - w zależności od stażu pracy i zarobków - jedynie od 1,9 do 2,9 proc. więcej. - Szacunki pokazują, że w nowym systemie emerytalnym istnieją zachęty do tego, by dłużej pracować. Każdy dodatkowy rok pracy daje znacznie wyższą emeryturę. Zatem osoby, które skorzystają z wcześniejszej emerytury, będą miały mniej pieniędzy - mówi Anna Ruzik. I dodaje, że nowy system daje wysoki przyrost wysokości świadczenia niezależnie od wysokości zarobków i stażu pracy. Poza tym stary sposób ustalania emerytury ma pewną stałą część świadczenia niezależną od składek. To oznacza, że tzw. stopa zastąpienia zarobków emeryturą będzie niższa w nowym systemie emerytalnym niż w starym dla osób o krótkim stażu pracy. Jednak każdy kolejny rok, a nawet miesiąc pracy, dawać będzie w nowym systemie większy przyrost emerytury niż w starym.
|