|
Związki zawodowe mogą nawet fizycznie zablokować miejsce pracy, aby zmusić usługodawcę z innego kraju UE do stosowania lokalnych stawek płacowych - orzekł rzecznik Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości To bardzo zła wiadomość dla Polski i innych nowych państw członkowskich Unii. Jeśli orzeczenie rzecznika ETS zostanie potwierdzone w wyroku sędziów Trybunału - a tak się dzieje w 80 proc. spraw - to zachodnioeuropejskie związki zawodowe będą mogły mówić o kluczowym zwycięstwie w walce przeciwko napływowi pracowników z nowych państw UE. Będą bowiem mogły stosować wszelkie metody "protestów zbiorowych", by zmusić firmy do wypłacania pracownikom z innego kraju Unii takich samych stawek jak pracownikom miejscowym. Z pozoru brzmi to atrakcyjnie. Ale w praktyce oznacza, że np. szwedzkim firmom nie będzie się już opłacać zatrudnianie pracowników z Polski czy Czech, skoro będą musiały im płacić tyle ile Szwedom. Precedensem, który spowodował, że ETS zajął się sprawą płac dla pracowników delegowanych, był przypadek Vaxholm, który trzy lata temu trafił na czołówki europejskich gazet. W maju 2004 r. łotewska spółka Laval un Partneri Ltd oddelegowała pracowników z Łotwy do robót budowlanych w Szwecji. Mieli oni pracować przy remoncie i rozbudowie szkoły podstawowej w małej miejscowości Vaxholm (kontrakt wygrała spółka zależna Lavala, zarejestrowana w Szwecji - Baltic Bygg). Przeciwko pracy łotewskich robotników, opłacanych według stawek wyższych niż na Łotwie, ale niższych niż w Szwecji, zaczął protestować szwedzki związek zawodowy budowlańców - Svenska Byggnadsarbetareförbundet. Domagał się on (wbrew woli zainteresowanych), aby Łotyszom płacić szwedzkie stawki. Protest narastał. W końcu związkowcy otoczyli plac budowy i zablokowali wszelkie prace. Szwedzkie władze odmówiły interwencji, twierdząc, że związkowcy mają prawo do tej nietypowej formy strajku. Laval musiał przerwać prace, Łotysze z Vaxholm wyjechali, a Baltic Bygg zbankrutowała. Właściciel Lavala postanowił jednak dochodzić swoich praw przed szwedzkim sądem. A ten wysłał zapytanie do unijnego Trybunału. Orzeczenie rzecznika wskazuje na to, że Łotysze prawdopodobnie przegrają batalię. - Unijne prawo i unijna swoboda świadczenia usług nie stoją na przeszkodzie temu, by organizacje związkowe próbowały w drodze działań zbiorowych w formie blokady wymóc na usługodawcy z innego państwa członkowskiego przystąpienie do stawki płac - stwierdził rzecznik Paolo Mengozzi. Zastrzegł jedynie, że te działania powinny być uzasadnione "celami interesu ogólnego, takimi jak ochrona pracowników i walka z dumpingiem socjalnym. I nie powinny być prowadzone w sposób nieproporcjonalny w odniesieniu do realizacji tych celów". O tym jednak, czy blokada budowy w Vaxholm była "proporcjonalna" do celu, niech zadecyduje już sąd w Szwecji - proponuje Mengozzi. Ostatecznego wyroku ETS należy się spodziewać za mniej więcej trzy miesiące. ŹRÓDŁO :
|