|
W Unii Europejskiej rozgorzał spór o model rynku pracy. Lewica chce więcej regulacji, prawica nawołuje do elastyczności. Ze zmasowaną krytyką spotkał się w Parlamencie Europejskim raport Jacka Protasiewicza z PO, który proponuje odejście od pomysłów regulowania zasad zatrudnienia na terenie UE. Protasiewicz został wyznaczony jako poseł sprawozdawca przez Komisję ds. Zatrudnienia i Spraw Społecznych. Parlament poprzez ten dokument chciał się włączyć do debaty na temat modernizowania rynku pracy. Po pierwszych reakcjach parlamentarnej lewicy widać jednak, że wspominanie o elastycznym rynku pracy budzi ogromną niechęć w tych kręgach. Najbardziej spornym punktem raportu polskiego europosła okazała się propozycja liberalizacji przepisów dotyczących pracy tymczasowej i rozwinięcia niestandardowych form zatrudnienia. Zgodnie ze statystykami, w ostatnich latach ponad 60% przyrostu zatrudnienia osiągnięto dzięki tym metodom. Dodatkowo, ponad połowa osób przeszła po pewnym czasie na pracę pełnoetatową. Równie problematyczna jest kwestia harmonizacji prawa pracy na poziomie europejskim. Raport stwierdza, że takie próby nie powinny być podejmowane, ponieważ występują zbyt duże różnice na poszczególnych rynkach pracy oraz różne tradycje obowiązujące na nich. Dokument wzywa też Komisję Europejską do rezygnacji z wszelkich prób harmonizacji prawa pracy na poziomie europejskim. Projekt sprawozdania został skrytykowany zarówno przez przedstawicieli związków zawodowych skupionych w Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych, jak i europosłów reprezentujących Partię Europejskich Socjalistów. - Ten raport jest karykaturą neoliberalnej doktryny i rynkowego podejścia do pracy. Stoi w całkowitej sprzeczności z europejskim modelem społecznym - krytykował Harlem Desir, wiceszef grupy socjalistycznej. Związkowcy zarzucili zbytnie uproszczenie analizy problemów europejskiego rynku pracy, oraz zasugerowali, że należy pilnie wzmocnić umowy zbiorowe i prawo pracy na poziomie europejskim. Socjaliści z kolei uważają projekt za zbyt liberalny, ponadto "odrzucający jakąkolwiek możliwość harmonizacji prawa pracy". Frakcja komunizującej lewicy wezwali do odrzucenia projektu w całości. Natomiast organizacje skupiające pracodawców uważają, że dzięki temu projektowi uelastycznienia prawa pracy będzie łatwiej dostosować się zmian warunków rynkowych. Ostatecznie do projektu zgłoszono ponad 450 poprawek, zaś wynik poznamy w lipcu tego roku. Temperatura dyskusji w Parlamencie Europejskim, który ma swój udział w kształtowaniu unijnej legislacji, pokazuje, jak trudno będzie osiągnąć porozumienie. Już raz próba opracowania nowej dyrektywy w sprawie czasu pracy została uznana za zbyt liberalną i zablokowana przez Francję, Włochy, Hiszpanię, Grecję i Cypr. ŹRÓDŁO : RZECZPOSPOLITA
|